piątek, wrzesień 09, 2005

Obiad firmowy

Dzisiaj po pracy idziemy na obiad firmowy. Taka wspolna wyzerka na koszt firmy, ktora przypada na okres bozonarodzeniowy a u nas nieco opozniona. Wybieramy sie do restauracji typu sidrería. Dom w gorach, drewniane stoly, obrusy w kratke i wiejskie jedzenie. Nie jest to wprawdzie sidrería, ale cos na ksztalt. Nie ma prawdziwej karty dan i je sie typowe dla miejsca zarcie. Tu robia miecho na zarzacych sie wegielkach. Mniam, mniam, mniam... Ostatnio jestem bardzo miesozerna... Az sie glodna robie na sama mysl. A miejsce jest polozone w gorach, wsrod zieleni. Pieknie. I pogoda sie polepszyla.
Mieszkanie. Po ostatnich wizytach prawie sie zalamalam. Nie ma tu nic ciekawego. Ja na miejscu tych ludzi umieralabym ze wstydu pokazujac moje mieszkanie potencjalnemu kupcowi. Wiec widzac to wszystko, upewnilismy sie w przekonaniu, ze ostatni nasz wybór jest trafny. Zdecydowane. Kupujemy to mieszkanko z niebieska podloga! Zadzwonilam wczoraj z kilkoma pytaniami szczegolowszymi dotyczacymi mieszkania, ale wszystko wskazuje na to, ze to bedzie nasz dom.