czwartek, październik 27, 2005

Pelnia Ksiezyca


Chyba w zeszlym tygodniu byla pelnia, ale ja nawet tego nie odczylam. Bylam tak zmeczona, ze spalam cala noc jak trup. Nie jak w Warszwie, kiedy z moja sorellina noce cale spedzalysmy wgapiajac sie w ksiezyc oswietlajacy Palac Kultury. Wstalam rano (choc wygladalo to raczej na noc bo tu dzien zacyna sie o wiele pozniej niz w Polsce), wyszlam na balkon i zrobilam zdjecie. Sama nie wiem po co. Chyba tylko, zeby tu je wkleic. Albo dlatego, ze zdjecia cyfrowe nic nie kosztuja?
Tak sobie mysle, ze jesli wytrzymam do konca listopada i nie zwariuje, jestem w stanie zniesc wszystko. Byle do 14, byle do 14...
Zostalo mi jeszcze kilka filmów do przetlumaczenia. Jeden jest tak okropny, ze nie wiem kiedy go skoncze i czy. To historia biblijna z 1974 roku, opera w trzech aktach i po niemiecku, ale ja oczywiscie z niemieckiego nie tlumacze. Bo nie znam. Idzie mi to jak po grudzie a historia jest tak nudna, ze jestem pewna, ze nikt tego nie bedzie ogladal. Po dziesieciu minutach wyjda z kina wszystkie trzy osoby, ktore zdecyduja sie na ten film.