czwartek, marzec 31, 2005

Rolki z Anderem

On mnie kiedys wykonczy! Wczoraj poszlam w nocy na rolki z Anderem. Ja na 8 kolkach, on na 2 nogach. I byl szybszy!!! Pojechalismy/pobieglismy z Deusto do Ratusza i z powrotem. Musze napisac skarge do wladz miejskich bo bidegorri (sciezka rowerowa)nie zostala wyremontowana od zeszlego roku. I pacholki, ktore powinny nas chronic przed inwazja samochodów nie spelniaja swojej funkcji. Nie czuje sie wcale bezpiecznie na rolkach widzac pacholki przewrocone ewidentnie za sprawda jakiegos pojazdu na 4 kólkach! Wiec wracajac do tematu Andera... Biega o wiele szybciej niz ja na rolkach i jeszcze mowi, ze nie jest w formie. Tak mnie wymeczyl, ze dzis mam zakwasy! Dzisiaj w nocy chyba sie poscigamy...


Tak wyglada bidegorri w Bilbao, ten odcinek akurat w Deusto:



Najlepsze odcinki sa nad rzeka po stronie Sheratonu, ale tam trzeba przejezdzac przez most Euskalduna a ja jeszcze nie umiem zjezdzac w pionie!

środa, marzec 30, 2005

Swatka: dyskrecja gwarantowana

Calkiem niezle mi to wychodzi. Chyba nawet za dobrze. Moimi ofiarami byli (teraz moge juz to powiedziec otwarcie) Amaia i Ander. Niby moglam to juz napisac wczesniej bo przeciez pisze ten blog po polsku. Ale kilka osob w pracy zabawia sie w czytanie mojego blogu tlumaczonego automatycznie na angielski. Tlumaczenie jest fatalne, ale niestety (w tym wypadku) da sie zrozumiec kontekst. I potem dopytuja o wszystko, szczegolnie jesli widza znajome imie. Wiec Ander jest kolega Javiego a Amaia moja z pracy. Pomyslalam sobie kiedys, ze do siebie pasuja, ze maja podobne zainteresowania etc. I mialam racje. Najlepsze jest to, ze Amaia wcale sie nie zorientowala co ja knulam! A Ander wiedzial o co chodzi od samego poczatku. Ja jak jakas nastolatka sie cieszylam ta zabawa. I wszystko byloby dobrze gdyby nie fakt, ze Amaia miala chlopaka jankesa i ten bruzdzi mi tu teraz. Ze niby chce przyjechac i pojechac z nia do Irlandii... Ale ona wcale nie wie czego chce. A biedny Ander smutny chodzi i mowi, ze nienawidzi Ameryki...

wtorek, marzec 29, 2005

Wielkanoc

Co to jest? Juz calkiem zapomnialam. Gdyby nie fakt, ze w TV pokazuja Wielkanoc w Sevilli to nawet bym nie wiedziala dlaczego do pracy nie chodze. Tutaj Wielkanoc to najnormalniejsze w swiecie wakacje. Jedni jada na plaze, inni w gory a reszta byczy sie w barach. Ci co sa w gorach i nad morzem tez ida do baru. W niedziele w barach szybkiej obslugi tlumy. Tak wiec ja w swieta jadlam kanapki w barze. Co kraj, to obyczaj. Prawda jest taka, ze mi sie to podoba. Bo jesli ludzie nie obchodza swiat, to nie obchodza. I tyle.
Nie pamietam za bardzo co robilam. 5 dni byczenia sie, odsypianie (bo do pracy w koncu o 8 wstaje), spotkania towarzyskie non stop, jakas plaza, rolki (trenuje zjedzanie w dol mostem Euskalduna!), wypad do Vitorii z Amaia i Anderem... Obiadki, kolacje i kawki poza domem. Duzo jazdy samochodem. Troche sie pouczylam baskijskiego. I tyle. Szybko minelo. Teraz wrocialm do pracy i kupe roboty mam bo miesiac sie konczy i trzeba mapy i raporty robic.
A tak wyglada nasza sztuczna stolica:


Prawda jest taka, ze wiele zyskala na tym "stolicowaniu" Vitoria. Z grajdolka robi sie piekne, duze i bardzo wygodne do mieszkania miasto.

środa, marzec 23, 2005

Klaustrofobia

Wczoraj mialam atak klaustrofobii w samochodzie. Bylismy w Algorcie i w drodze powrotnej musielismy zabrac kilka osob (2) do Bilbao. Razem bylo nas 5. Ale ze Thor duzy chlopak (wazy pewnie ze 120 kg i mierzy swoje), mialam jechac z tylu. Usiadlam spokojnie z dwojgiem chudzielcow, zapielismy pasy i poczulam, ze sie dusze. Dach samochodu zaczal mi sie obnizac i Javi (zajmowalam miejsce za kierowca) nagle wydal mi sie gruby i wysoki. Zaczelam krzyczec, zeby mnie wypuscil i ze wroce do domu metrem. Rozplakalam sie, zabraklo mi powietrza i cala sie trzeslam. To juz poza samochodem. Wiec Thor dobra chlopina zaproponowal, zebym ja jechala na moim miejscu z przodu a on z tylu. Kochany jest! Mial skrecona szyje bo jest za wysoki, za duzy, za gruby... A ja z przodu przy otwartym oknie. I patrzac w dal. Bo nie moglam inaczej. Straszny obciach, ale co ja moge na to poradzic. Troche mi glupio bylo ale to moja fobia i nasz samochod. Wiec chyba mialam prawo jechac na moim miejscu...

wtorek, marzec 22, 2005

43 rzeczy, ktore chce zrobic

Znalazlam taka strone, na ktorej ludzie zapisuja 43 rzeczy, ktore chca zrobic w zyciu lub w 2005 roku. Podoba mi sie to, ale narazie mam tylko 13. Musze jeszcze pomyslec...
Dzisiaj przyszlam do pracy wczesniej o 8.30 zeby wyjsc o 18. Bo do 4 kwietnia nie mam euskaltegi wiec cale popoludnia dla mnie. Wczoraj wieczorem zrobilam tiramisú z Elsa, bo juz im dawno obiecalam (Jak bylismy u nich w Madrycie). Wiec dzisiaj sprobujemy co mi z tego wyszlo. Jestem troche przejeta bo nie podobala mi sie tekstura tego mascarpone. Nie smierdzial, smakowal normalnie i data przydatnosci byla ok, ale cos za malo tluszczyku mial jak na moj gust. I po poprzednim, ktore mi wyszlo GENIALNIE trudno jest utrzymac ten sam poziom. Poprzednie tiramisú, ktore zrobilam bylo najlepsze z wszystkich jakie jadlam poza Italia. A jem duzo. I tylko my dwoje je sprobowalismy... I nawet Javi sie zajadal ze smakiem wiedzac, ze mascarpone to ser...

poniedziałek, marzec 21, 2005

Zima na plazy

Nasz wczorajszy wypad na plaze byl bardzo udany. Nie bylo wprawdzie zbyt goraco, jakies 25 stopni, ale zawsze to cos. Szczegolnie po zimie, ktora dala sie nam we znaki. Wiec wczoraj byla jeszcze zima a ja juz sie opalalam na plazy. W nowym bikini! i nawet sie troche opalilam, nie za duzo, ale na poczatek moze byc. Javi bardziej bo on nie przyzwyczajony do slonca. Woda w morzy byla dla mnie za zima, ale ludzie juz sie kapali. Ja tylko troche poplywalam w kajaku, bo jak na moj gust za duze fale byly a ja jeszcze nie umiem przeskakiwac ich w kajaku. Teorie znam, ale bardzo boje sie ja realizaowac w wodzie. Dreszcze mnie przechodza na sama mysl, ze mogly mi sie kajak przewrocic jak w zeszlym roku. Chociaz Javi sie przewrocil i nic mu sie nie stalo. Odbil sie wioslem i juz. No nie wiem, nie wiem...
A w euskaltegi dostalismy nagrode za montaz naszego filmu. A ten, ktory wygral wcale mi sie nie podobal. I nie mowie tego przez zazdrosc bo po prostu byly lepsze. Wszystkie pozostale bardziej mi sie podobaly, ale coz. Taki jest gust przecietnego ogladacza...

piątek, marzec 18, 2005

31 stopni

Tyle dokladnie wskazuje termometr, ktory widze przez okno z biura. Wiem, ze jest na sloncu, ale zawsze milo... Przy takiej pogodzie i takich planach napewno weekend bedzie udany!!!

Korrika, Dzien Ojca i Kajaki

To nasze plany na ten week-end...
Korrika to taki baskijski wynalazek, ktory laczy sport z jezykiem, imprezami i zbieraniem funduszy na utrzymanie szkol baskijskiego. Odbywa sie raz na dwa lata i w tym roku tak. Od 10 do 20 marca trwa maraton przez caly Kraj Basków, na zmiany oczywiscie, co kilometr. Zaczal sie w przyspyanbym sniegiem Roncesvalles/ Orreaga/ Roncevaux (dla tych co Piesn o Rolandzie znaja, napweno znajoma wyda sie ta nazwa) i konczy w Bilbao. Nieprzerwanie przez 10 dni biegaja ludzie i w niektorych miejscowosciach impreza przypada na przyklad na 3 rano i ulice sa pelne!!! Ponad 2000 km zrobia w sumie, a moze zrobimy??? Wiec moj euskaltegi bierze czynny udzial w przygotowaniach i ja tez sie troche przyczyniam. W niedziele w Bilbao jest wielki final i koniec i chyba bede pomagac w sobote w nocy przy dekorowaniu miasta. Poza tym moja grupa wziela udzial w konkursie na film krotkometrazowy na temat jezyka baskijskiego. I dzisiaj wieczorem jest rozstrzygniecie i rozdanie nagrod. Wielka gala i trzeba przyjsc lepiej ubranym. Ja chyba pojde w czarnych spodniach z materialu i czarnej bluzeczce w biale wzorki, bez rekawków i pod szyje ze stojka. Z takiego lsniacego materialu. Mama mi kiedys kupila i niestety nie czesto mam okazje ja zakladac... A taka ladna. No i sie umaluje!!!

Sobota. Dzien Ojca. Jedziemy do Laredo na obiad i jeszcze nie mamy prezentu. Zamierzamy kupic jutro rano. Myslelismy o czyms do ogrodu, ale nie bardzo wiemy co. Grill, ktory kupilismy w zeszlym roku jeszcze nie jest zmontowany!!! Javi wczoraj zrobil mala objazdowke po sklepach i zrobil pelno zdjec przedmiotow, ktore ewentualnie sie nadaja i wyslal je mailem do Jokina. Tak to nowoczesni zinformatyzowani bracia wspolnie wybieraja prezent dla Taty!

Niedziela. Wybieramy sie na kajaki w okolicy Gerniki. Z piknikiem etc. Juz mamy wiosne, ale wpasc do wody nie bardzo bym chciala. Bo zimna chyba jeszcze jest. Ale przynajmniej mowia, ze ten weekend ma byc piekny... I chyba sobie kupie dzis nowe bikini, Amaia kupila wczoraj i zazdrosc mnie wziela.
Tak wyglada miejsce gzdie sie wybieramy w niedziele:

środa, marzec 16, 2005

Powinnam nauczyc sie francuskiego!!!

Zrobilam sobie test pt. Jakiego jezyka powinnas sie nauczyc?
Moj wynik wcale mnie nie zaskoczyl. ha, ha, ha. Z mojej listy znam juz pierwsze dwa czas wiec na arabski...Ale angielskiego mi nie poleca. Zna mnie czy co?

A to moj wynik.

You scored as French.

You should learn... French. Maybe you'll move to France or a fomerly-French African colony. Even if you won't, you're up to the challenge. Learn French!

French 80%
Spanish 73%
Arabic 73%
Chinese 60%
Latin 47%
Japanese 13%
English 0%

A Amai wyszlo, ze powinna nauczyc sie hiszpanskiego!!! Chyba bede jej dawac lekcje!!!

wtorek, marzec 15, 2005

Weekendowy wypad

W Wielkanoc teoretcznie mialam wolne 2 tygodnie, ale nie potrzebowalam wakacji teraz wiec robie mala zmiane. I nie tylko ja. Przyjde pracowac przez 4 dni, ktore mialy byc wolne a potem sobie je odbiore kiedy bede chciala. Na przyklad w maju zeby odwiedzic moja sorelline w Luksemburgu. A poza tym Javi pracuje... Ale zamierzamy sobie zrobic maly wypad na weekend gdzies blisko w jakies mile miejsce... Szukamy jakiegos fajnego hoteliku z wanna bo dosc mam juz tych szybkich pryszniców z zimna woda. Woda tak naprawde nie jest zimna, ale jak na moje potrzeby nie stracza. Bo ja lubie sobie 30 minut stac pod wrzatkiem, ktory leje sie jak z Wodogrzmotów Mickiewicza albo 1,5 lezec w wannie z ksiazka, swieczka (wiem, ze jedno powinno wykluczac drugie... niestety nie u mnie), kulkami z olejkami albo nawet z telewizorem! W zeszlym roku w poprzednim mieszkaniu ogladalam TV z wanny! Jak milo pomarzyc sobie...

poniedziałek, marzec 14, 2005

Zabawa w swatke

Sobota byla dosc dziwnym dniem. Zrobilismy wiele rzeczy, z ktorych zadna nie byla przez nas zaplanowana. Przynajmniej nie na ten dzien. Widzielismy sie z wieloma osobami, z ktorymi sie nie umówilismy wczesniej i wszystko dzialo sie jakby poza nami. Taki bardzo surrealistyczny dzien! I zabawilismy sie w swatke. Juz to planowalismy od pewnego czasu i mielismy kilka pomyslów jak to wszystko zorganizowac, ale nie myslelismy, ze wezmiemy sie za to tak szybko. On zadowolony, ona nieuswiadomiona...

Piatek

W Piatek po pracy udalam sie z Amaia i jej przyjaciolka Laura na zakupy do Ikei. Poniewaz nie mam jeszcze mojej nagrody i placilam prawdziwymi pieniedzmi (tez nie do konca bo karta) kupilam malo rzeczy. 4 dokladnie. Recznik do kompletu, naczynie do robienia kostek lodu w ksztalcie seduszek, forme przezroczysta do tiramisu i naczynka na jajka na miekko albo na twardo. Wedle uznania lub jak wyjdzie. Wroce tam niebawem z moja wygrana i kupie wiecej pieknych rzeczy do naszego domu, ktorego jeszcze nie mamy...



piątek, marzec 11, 2005

Cos takiego fajnego znalazlam w internecie

Do 5 lat razem brakuje...
Daisypath Ticker

środa, marzec 09, 2005

Jak w kasynie

Javi chyba ma racje. Nie jestesmy normalna firma. Dzisiaj mamy zaklady. Obstawiamy za pieniadze wynik jakiegos trzecioligowego meczu, ktory chyba nikogo nie obchodzi. Ale Baskowie lubia hazard. Tu sie obstawia wszystko.
Oporcz tego bierzemy udzial w durnych konkursach internetowych, jak wiadomo apetyt rosnie w miare jedzenia i rozwiazujemy quizy, ktore maja nam zdradzic w jakim wieku i na co umrzemy. ja w wieku 83 lat na raka a Amaia biedactwo zejdzie w maju 2053 na atak serca.
Wlasnie sie do niej odezwalam po polsku! Wracajac do biura... co jakis czas ktos ma atak histerycznego smiechu a potem okazuje sie, ze wszyscy pracujemy jak trzeba i sie ze wszystkim wyrabiamy na czas. A ja zostalam pochwalona za interpretacje jakie pisze do moich raportow. Bo musze przyznac, ze wielka przyjemnosc mi sprawia pisanie po hiszpansku. I przynajmniej nie stracilam sprawnosci jezykowej jak po polsku... Ale ja teraz sie wzielam za polski i czytam ksiazki i nawet czasem cos napisze...

wtorek, marzec 08, 2005

Ulica sezamkowa

Javi mowi, ze moja firma to jak Ulica Sezamkowa. Wszyscy sie lubia i w ogole jest mila atmosfera. Mialam naprawde ogromne szczescie, ze tu trafilam. Ja czasem mam wrazenie, ze to taka klubo-kawiarnia. To dlatego, ze jestesmy w lofcie. Wszyscy razem i jak ktos znajdzie cos ciekawego/smiesznego w internecie to sie tym dzieli z reszta. I robimy sobie razem przerwe na kawe i przynosimy ciasteczka... I jest milo i wesolo. A nad nami mamy kosciól protestancki. Wlasnie spiewaja z gitarami... Jak nam tu wesolo...
Dzis nie ma w pracy mojej kolezanki Amai. Wczoraj tez nie przyszla bo w sobote byla na weselu i soczewki podraznily jej oczy. Ma wrzod na powiece i nie moze otwierac oczu! Wiec o pracy z komputerem nie mam mowy. Ale i tak w piatek pojdziemy do Ikei. Tylko nie wiem czy juz bede miala moja karte bo maja ja wyslac poczta. Lista zakupów juz gotowa. Mam nawet dwa warianty: duzo drobnych rzeczy albo kilka wiekszych. 100 € to jednak bardzo malo, stanowczo za malo jak dla mni i jak do Ikei. Trzeba bylo byc bardziej zachlannym...
Taka jakas jestem podziebiona, ze nie pojde dzis na baskijski. 5 razy w tygodniu to stanowczo za duzo. Nawet dla mnie. Szczegolnie po 8 godzinach pracy. Poucze sie w domu, pod kocem i z ciepla herbatka z cytrynka (ktora musze kupic wracajac) i miodem (ktory chyba mam).

Moje Drugie Miasto

Ucze sie wlasnie zamieszczac zdjecia w blogu i tak sobie pomyslalam, ze kilka ladnym widoczkow Bilbao moge wkleic. Zdjecia nie sa moje (niestety). Wykorzystuje fotki nagrodzone przez ratusz jako najlepsze portrety miasta w danym roku. Wszystko zgodnie z wskazówkami Javiego...

Tak magicznie moze wygladac Muzeum Guggenheima:

.

poniedziałek, marzec 07, 2005

Lista zwyciezcow

Dostepna ponizej:

http://www.llegaelfenomenoikea.com/concurso.html


Jutro zamieszcze liste zakupow. Mam w koncu 100 € do wydania w Ikei! Huuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuurrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrra!

niedziela, marzec 06, 2005

Niedziela

Nie jestem pewna ale chyba sie juz skonczylo... O konkursie mowie oczywiscie. Przyszlismy dzisiaj do sklepu o 16.30 i 5 komputerow na mnie glosowalo. Spadlam wprawdzie 6 pozycji w dol bo ktos na mnie glosowal zerami, ale na szczescie pozostaje w pierwszej dziesiatce. Czyli wygrywam... I od kilku godzin nie zmienil sie zaden wynik zadnej osoby. Znaczy to, ze juz po wszystkim??? Czy po prostu tak zle dziala ten system???

sobota, marzec 05, 2005

Automatyczne glosowanie

Sobota uplynela w miare spokojnie. W glosowaniu bez zmian. Mam teraz specjalna strone, ktora glosuje na mnie automatycznie 10 punktów co 2 sekundy. Ale ktos tez wpadl na ten pomysl i glosuje na mnie 0. Wiec ja bede robic to samo. Tylko, ze czesciej... Zaraz pojde do domu a tutaj zostawimy jakies 5 kompuetrow glosujacych na mnie cala noc...To nawet zaczyna byc zabawne.

piątek, marzec 04, 2005

Konkursowych zmagan ciag dalszy...

Ten konkurs dawno juz przestal byc konkursem fotograficznym...Teraz co najwyzej jest konkursem programistów! Wczoraj Javi rozpracowal caly ich system. Najpierw zobaczyl, ze wcale nie trzeba glosowac na wszystkie zdjecia i ze glosujac na mnie potem odswieza strone i znow moze glosowac na mnie i tak caly czas... Potem zrobil mi specjalna uproszczona strone do glosowania tylko z jednym zdjeciem (moim) i tylko z jednym przyciskiem (10 pkt.). W tym samym czasie jeden kolega Hitz zrobil jej mniej wiecej to samo. I po wynikach innych osob widac, ze wszyscy dysponujemy tym samym narzedziem... Kolejnym etapem bylo zrobienie strony do glosowania 5 razy za jednym zamachem. A teraz juz mam specjalne narzedzie, ktore pozwala mi na glosowania na mnie ile tylko chce punktów za jednym razem i na ......odejmowanie punktów innym. Nam jeszcze troche przyzwoitosci zostalo i tylko na siebie glosujemy bez odejmowania punktow innym...Ale jak nam zaczna punkty odejmowac to sie odegramy. Pewnie, ze tak! Mozemy byc uczciwe (hm...wzglednie uczciwe, jak jednooki wsrod slepych mniej wiecej) ale nie bedziemy frajerami! I na dodatek glosujemy bez przesady, zeby nie zwracac za bardzo na siebie uwagi, ale caly czas byc w czolowce lub blisko. I nie prowokowac innych... Niestety nie wszyscy sa tak uczciwi jak my... My tylko chcemy wygrac 100€. Nie mamy zbyt wielkich aspiracji. Rany, co widze! Piewrsze dwie osoby w rankingu tak przesadzily, ze maja srednia 12 i 14 punktów a teoretycznie nie moze przekroczyc ona 10 bo „oficjalnie” mozna glosowac maksymalnie 10! Moze ich zdyskwalifikuja... Prawda jest taka, ze wsrod 10 pierwszych osob nie ma nikogo uczciwego... Mam nadzieje, ze jutro juz sie to wszystko skonczy bo sily juz nie mam.... A w pracy wszyscy nam kibicuja i na nas glosuja... W ogole tu jest przemila atmosfera i bardzo fajni ludzie. Nawet sobie nie wyobrazalam, ze w jakiejs firmie moze byc tak milo.

środa, marzec 02, 2005

Kiedy wreszcie skonczy sie ten konkurs!

Wiec jeszcze sie nie skonczyl. I dalej glosuje chociaz szanse mam raczej znikome. Ale przeciez nie moge sie poddac teraz bo bylam juz tak blisko...

wtorek, marzec 01, 2005

Smak Zwyciestwa

Przez chwile dane mi bylo poczuc smak zwyciestwa. Moje zdjecie prze jakies dwie godziny zajmowalo pierwsza pozycje w rankingu. I musze powiedziec, ze smakuje mi zwyciestwo. Chce wiecej! Jakies pol godziny temu bylam osma, co oznacza nagrode w wysokosci 100 €. Tez niezle. Ale teraz juz napewno znowu przegrywam. Tak to juz jest. Cale szczescie w nocy juz sie konczy ten konkurs i konczy sie stres. Poki co cala strona Ikei zablokowana i nie moge na siebie glosowac. Zostaje dzis w pracy do 19.30, potem lece do euskaltegi (to szkola baskijskiego jakby ktos jeszcze nie wiedzial) i w nocy dalej glosowac. Wracam okolo 22.30 do domu, ale chyba pojde do kawiarenki (mam klucze) i bede glosowac do 24h. Przynajmniej sprobuje pomoc szczesciu troche... Jutro o tej porze juz bede swietowac zwyciestwo albo zapomne o wielkiej porazce...
A oprocz tego to ja caly dzien pracuje, robie mapy...