piątek, kwiecień 29, 2005

Ja naprawde pracuje na Ulicy Sezamkowej!!!

Nie ma nie ma wody u nas w biurze... Wiec nie ma. Zla wiadomosc zostala ogloszona via e-mail okolo godziny 11.40. Godzina na kawe! Wiec nie ma kawy. Ninka smutna, Ninka placze...- Nadmiar plynów w organizmie odzialuje na uklad nerwowy i mozg. Nie zawsze negatywnie. Zaczelo sie wiec rozsylanie maili. Chociaz jestemy wszyecy razem w lofcie!!! Najpierw Alberto napisal, ze jesli baskowie i baskijki chca siusiu, to niech ida pod drzwi tego z pierwszego pietra. Potem Asier, ze sie zapomnial i juz zrobil i prosi o wybaczenie szanownych kolegow. Kolezanki nie, bo my mamy nasz wlasny kibelek! Na to Javi skarcil go w formie rymowanki. Ktos zaczal szukac w Internecie informacji na temat pojemnosci pecherza ludzkiego... Javi oznajmil nam, ze ma trzy neurony i dwoch uzywa do kontrolowania pecherza. Wiec nie odpowiada za to, co ewentualnie moze sie stac. Marijosé i Ziortza poszly do baru na dól, na siusiu! Vaquero przyniósl wode i zrobil kawe z woda mineralna. Ale starcza tylko dla 5 osob... Ten to wie, co jest w zyciu wazne!!! Hitz pyta czy jest woda w kuble z mopem bo by poszla na siku. Amaia myslala, ze Hitz chciala wode z mopa do kawy i mowi, ze sie nie nadaje, bo za bardzo brudna... Ratunku, gdzie ja jestem??? A ja sie zaraz zsikam, ale ze smiechu chyba... A tak poza tym to tu sie pracuje!!! Jakby ktos jakies watpliwosci mial!

Komunikat z ostatniej chwili: jest woda. Zolta, ale jest. Javi zrobil siku i spiewa! Zwolnil dwa neurony na jakis czas wiec oddaje sie sztuce: dzis Upiór w Operze!

Wolaja na kawe!!!

czwartek, kwiecień 28, 2005

Od rana mam dobry humor!

Wczoraj padlam na pysk! Doslownie. Wrocila po pracy do domu i wzielam sie za tlumaczenie. Nie poszlam nawet na baskijski. I usnelam. Padlam na pysk tlumaczac. POtem wrocil Javi zkonfiskowal mi moj wlasny komputer i wsylal do lozka. I wreszcie sie wyspalam. I zdadlam zdrowe sniadanie: sok swiezy z 4 pomaranczy, platki i kawa. I poszlam do pracy... i nawet juz nie pada wiec nastroj tez sie zmienil. Otwieram mail a tam wiadomosc, o ktorej marzylam. Film mam odddac po weekendzie a nie jutro! Wiec mam wolne. Po pracy ide sobie cos kupic (jakis ciuch) i na baskijski!!!
A poza tym odkrylam w internecie swietne forum do pracyi dla rozrywki.
I wszystko fajnie. To lubie!

wtorek, kwiecień 26, 2005

Neff i Fant

Fajnie brzmia te slowa, nie? I pewnie dla Was troche dziwnie. Dla mnie ostatnio to chleb powszedni. Neff to Festiwal Nowego Kina Europejskiego (Vitoria 3-7 maja) a Fant Festiwal Filmów Fantastycznych i Horrorów (Bilbao maj 2005). Wracam zaraz do domu, nie ide na baskijski tylko tlumacze bo zostal mi jeszcze jeden film i poprawienie drugiego. Polecam przy okazji Les Revenants, o umarlych, ktorzy wracaja. Francuski wiec nikt nie lata z siekiera, obryzgany krwia tylko sa narady wladz miejskich dyskutujacych n atematy spoleczne jak nowe miejsca pracy dla zmarlych, ubezpieczenia spoleczne etc, Taki film tylko Francuzi mogli zrobic. Az dziwne, ze nie ma zadnego strajku i nie pojawia sie Monsieur le Président.


W czwartek mam zamiar juz to wszystko skonczyc i wreszcie w weekend odpoczac. Bo mi sie nalezy!!!

poniedziałek, kwiecień 25, 2005

Oblesne dzdzownice!

Ide do pracy przez ogrodek i skwerek. Razem jakies 6 minut, ale duzo przy trawnikach. Wiec z tych trawników wylaza oblesnie grubie i gigantyczne dzdzownice. Bo leje od 2 tygodni! Rzygac mi sie chce na ich widok. Wiec nie patrze. Ide przed siebie patrzac w gore i mylsac, zeby tylko tego okropienstwa nie rozdetac... I sniadanko mi sie w zoladku przewraca i miksuje. Takie stresujace jest zycie urbanity w miescie z trawnikami. Ja bym to wszytsko zabetonowala!

piątek, kwiecień 22, 2005

Errata na specjalna prosbe Marty

Marta jest zdolowana bo nie zdala Dalfa i mówi, zebym o tym nie pisala w blogu. Ale juz sie stalo. Wiec dodaje errate specjalna. To fakt, nie da sie tego ukryc ani zaklamac. Ma dwie jednostki do poprawy w czerwcu. Ale zaraz zaraz. Mamy taki detal nam sie umyka. Nie zdac Dalfa nie znaczy nie znac francuskiego. Zdala écrit i oral czyli mówi i rozumie!!!. To po pierwsze. Po drugie wystarczy wejsc na strone tutejszego instytutu francuskiego i zobaczyc wyniki dalfa. Pierwsze spostrzezenie: tu nikt nie zapisuje sie na dalfa! Piec osob na krzyz a reszta na delfa. Pytam sie po co? Delf znaczy tylko, ze umiesz kupic sobie kruasanta w Paryzu na wycieczce szkolnej. Wiec po co placic ciezkie pieniadze za to? Po drugie delfa tez nie zdaje za duzo osob. Wracajac do dalfa, jak zobaczylam wyniki to pomyslalam, ze w Bilbao bedzie nas z 10 osob z Dalfem. Bo nikt tego nie zdaje. Tylko jedna osoba podeszla do 4 jednostek i 4 zdala. Moze cale zycie we Francji mieszkala? Marta byla jakby druga. Zaraz po tej. I tez zabraklo jej tylko kilka punktów. W czerwcu napewno zda!!! Malo osob zna tu francuski tak dobrze jak Marta. Ona sama nawet poznala dziewczyne stad, ktora mieszka we francuskim Kraju Basków i nie zdala rozumienia ze sluchu! Marta! Na tle reszty bylszczysz jak gwazdeczka na niebie! A Dalf to tylko Dalf. Oddalabym go za meza pisarza. W zyciorysie tego wprawdze nie umiescisz, ale w towarzystwie robi wieksze wrazenie bycie zona pisarza niz Dalf. Wiec glowa do gory!

Nowy komputer i nowe filmy!

Moj plan na weekend: dwa nowe filmy i trzeci do skonczenia tlumaczone juz w nowym komuterze. Javi zainstalowal mi juz wszystkie moje programy do tlumaczenia i projektowania wnetrz, skopiowal moja muzyke i moje zdjecia do mojego komputera i juz. Chyba padne na pysk naprawde! ale ja lubie te tlumaczenia i placa! A kasa to zakupy! I jaka satysfakcja potem w kinie swoje nazwisko widziec. Inna sprawa, ze nikt juz nie zostaje do ostatniego napisu, takie chamstwo!
A w niedziele spotkanie z Ainara i wreczenie jej albumu z weekendu panenskiego, ktory mial miejsce w sierpniu zeszlego roku!!!
Wracam do pracy bo dzis krótki dzien roboczy, tylko do 15. I nie skarze sie bo fajnie wrocic wczesniej do domu, ale tez mniej czasu na obijanie sie, pisanie blogu etc.

środa, kwiecień 20, 2005

Wlasnie przyszla do nas policja

Fajnie brzmi, nie? Sprawa jest taka, ze pod nami gdzies w komórkach (takich pakamerach) mieszka jakis niedorozwiniety facet. Mlody podobno i z dlugimi wlosami. Moze nawet pijaczyna (poza Polska tez mozna spotkac element) i niszczy nam nasze rzeczy. Dwa razy juz kompletnie rozwalil nam skrzynke pocztowa z metalu. Wciska jakies kolki czy patyczki w zamki (2 razy wymienione), niszczy winde (mamy nowa) i dzis na domiar zlego zeszczal sie nam pod drzwiami. Ja jak weszlam to pomyslalam (juz bylo sprzatniete, ale mokro), ze to my parasolkami tak namoczylismy. Bo leje!!! Ale nie. Wiec wezwali policje. Przyszla taka ladna parka (tradycyjna on i ona), oboje ladni i wysportowani. I mowia, ze nic nie moga zrobic ale skarga jest juz odnotowana. Wniosek: Policja wszedzie jest taka sama.
Moja firma ma nowa pania sprzataczke. Ale zanim ja zatrudnili, to wszytko posprzatali. To jakas paranoja! Sprzatac przez rozmowa ze sprzataczka. Bo oni bali sie, ze jak zobaczy jaki my tu burdel mamy, to nie bedzie chciala. W tym kraju bowiem nikt sie o prace nie bije. I jak w weekendy, w sloncu albo na stojaco, to juz nikt nie wezmie.
I tle, wracam to pracy...

wtorek, kwiecień 19, 2005

Maja nowego papieza!

Myslalam, ze jednak do tego nie dojdzie. Ludzialm sie jeszcze, ze natchnie ich ten duch swiety i cos zrobia. A tu kiszka. Juz swiat mial jednego szeryfa faszyste a teraz wybrali drugiego. Koniec swiata!!! Dobrze, ze nie mam z tym nic wspolnego. A ja mialam nawet swojego faworyta Maradiage z Hondurasu. Bo gra na saksie i pilotuje awionetke! Akurat zeby rozruszac troche te skostniala firme.
Moze trzeba sie bedzie nawet wypisac z kosciolka... A moze teraz juz nie beda pozwalac...

poniedziałek, kwiecień 18, 2005

Zaadoptowalam sobie pieska!!!

my pet!

Zapiski z minionego weekendu.

Pojechalm w sobote do Marty do Bermeo bo mialam jej pomoc w przygotowaniu sie do DALF-a. Pomoc to moze za duzo powiedziane. Ona nie zdala czesci pisemnej i bedzie powtarzac w czerwcu i chcial, zebym z nia przejrzala jej kopie, doradzila etc. Wkoncu pare lat sie po francusku uczylam i troche mnie przez ten czas sfrancuzczyli. Przynajmniej na tyle, ze rozumumiem ich sposob myslenia, wiem czego chca i jak trzeba pisac, zeby na twarzy francuskiego korektora pojawil sie usmiech. Niestety nie rozpracowalam jeszcze Polaków w tym sensie. W wielu innych tez nie :(. Wiec wracajac do Marty... Oprocz Dalfa tez chcialysmy sobie pogadac. jak Polka z Polka na obczyznie... czyli o dupie maryni. Hm, jak sie tak zastanawial, ze ta Marynia to cos ostatnio popularna jest w moich konwersacjach. I mialysmy sobie zrobic wieczor dziwczynski bo jej maz (o ktorym bedzie mowa w kolejnych paragrafach) mial wychodne tego wieczoru. W repertuarze mialysmy Bridget Jones 2. Bardzo bylo milo. Pierwszy raz od kiedy sie znamy mialysmy NAPRAWDE czas pogadac. Bez pospiechu i w cieplym mieszkanku. Cieple to ono nie bylo (nie maja ogrzewania centralnego) ale za to z widokiem na morze. Coz za cos. Ogrzewanie zawsze mozna dorobic a morza na fototapecie za oknem ne wkleisz. Cudowne uczucie: siedze sobie w salonie i slysze jak sie mewy dra! Wiec tak sobie milo gawedzilysmy, zdjecia jej ogladalam slubne i z azjatyckich wojazy. Marta bowiem od trzech lat jezdzi na wakacje po Azji, a mnie ten kontynent wcale nie pociaga. Wiec moj glod Azji zaspakaja sie bardzo latwo ogladajac czyjec fotki. I juz. I tanio mnie to wychodzi. Potem wrocil Asel, maz Marty. I jemu tez poswiece pare slów bo jest pisarzem. Baskisjkim pisarzem. Wlasnie wydal druga powiesc a ja jeszcze zadnej nie przeczytalam. Ale przeczytam kiedy tylko moja znajomosc jezyka mi na to pozwoli. Wiec zostalam obdarowana jednym egzemplarzem powiesci z dedykacja. I jak wrocilam do domu, zaczelam sobie ja przegladac i co mi w oczy wpadlo? Kult, Pidzama Porno... Poslkie zespoly w literaturze baskiejskiej. A zdjecie Asela (bardzo ladne) na obwolucie jest autorstwa Marty. Bardzo jestem z nich dumna i chwale sie, ze znam pisarza z wydanymi powiesciami!
Maly widoczek Bermeo dla tych, ktorzy nie znaja i powiesc Asela.

piątek, kwiecień 15, 2005

Moj nowy komputer

Javi zamówil dla mnie komputer w Barcelonie. Chyba bede go miala we wtorek albo w srode. Jest piekny i dobry i to moj bardzo przemyslany zakup zeby dobrze zapamietac pierwsze zarobione pieniadze w etatowej pracy... jedne z pierwszych.

.

czwartek, kwiecień 14, 2005

Mam ochote cos sobie kupic...

Chodzi mi po glowie jakis ciuszek kobiecy, ale nie wiem. Bo jak tak ogladam to wszystko, co mi sie podoba jest troche malo kobiece. To tak jak moja siostra stwierdzila, ze dla niej idealem kobiety jest Meg Ryan. Dla mnie tez :). I nie jest ona szczegolnie kobieca. No coz, nie bede sie na sile przebierac za kogos kim nie jestem. Co najwyzej moge troche zfeminizowac moj styl. Odrobinke...
To znalazlam w Internecie, bo na sklepy az sie boje isc.


środa, kwiecień 13, 2005

116 euro

Tyle wlasnie jest mi winny tutejszy urzad skarbowy. Bo zaplacilam podatek od kasy zarobionej na tlumaczeniach filmów jesienia. I teraz musze zlozyc wniosek o zwrot bo nie zarobilam wiecej w 2004 roku! Huuuuuuuuura. To jest bardzo dobra wiadomosc i chce wiecej tego typu. Nie ta, ze nie zarobilam wiecej, ta, ze mi kase wisza.
A jutro nie mam czasu na obiad, tylko na kanapke, bo musze isc po fim do tlumaczenia. Potem przynajmniej juz moge odeslac tlumaczenie mailem. Teraz kiedy mam regularna prace to jest o wiele bardziej skomplikowane. Wtedy do mnie dzwonili, ja sie ubieralam, malowalam i szlam spacerkiem do biura. A ze bIlbao malutkie w pol godziny juz tam u nich bylam.
Jestem strasznie zmeczona w pracy bo mam ciagle wiecej obowiazków (to dobrze) a ten miesiac byl wyjatkowo ciezki. Chyba ze 4 razy w sumie poprawialismy raporty. I po co bylo sie tak spieszyc? Ci, ktorzy nie zrobili ich na czas przynajmniej nie musieli nic poprawiac. Juz skonczylam na dzisiaj prace, ale zostalam sobie w biurze, zeby troche opisac etc. Zmeczona jestem a za niecale 2 godziny mam baskijki. 2 godziny zajec. Chcialabym zeby to lato wreszcie przyszlo bo meczy mnie szarówa. Latem wszystko jest inaczej, nawet o 22 wracac z zajec jest przyjemnie. A w telewizji zapowiadaja pogorszenie pogody a ja sie zastanawiam. "To co, mamy ladna pogode?"
To po to do Hispzanii przyjechalam, zeby w swetrze chodzic?

wtorek, kwiecień 12, 2005

Chce takiego dzidziusia!!!

Wiem, ze to makabryczne, ale znalazlam w Internecie (gdziezby indziej) i CHOLERNIE mi sie spodobal! Ale tam mysle sobie, ze ja nie mam samochodu... Ani prawa jazdy!!!

.

niedziela, kwiecień 10, 2005

A ja mam wiosne w domu!

Za oknem syf. Zimno, deszcz, grad i sama nie wiem co a ja mam wiosne w domu. Poszlam dziasiaj na targ kwiatowy i sobie bukiet kupilam. Gozdziki bordowe z jasno- rozowa lamówka. W Polsce pewnie nie tak latwo o gozdizki a ja mam. Ladne. Tak naprawde to nie sa gozdziki tylko mini gozdziki. Takie mniejsze. Az milo popatrzec i pachna nawet. Niestety tu nie ma takiego wyboru kwiatów cietych jak na polskich bazarkach i oczywiscie sa o wiele drozsze.
Konczy sie juz niedziela i do pracy trzeba bedzie wracac. I dzisiaj nie chce mi sie. Jak mysle, ze jutro bedziemy robic to, co robilismy przez caly tydzien to mi sie odechciewa. Ale tez mysle, ze jesli szybko sie z tym uwine to bedzie po sprawie. A na dodatek to nie nasza wina tylko programistów. Wiec w ogole sie nie mam czym przejmowac.
Moze w maju do siory do Luksemburga pojedziemy, a moze tylko ja. Jeszcze nie wiem. Teoretycznie mam 5 dni do odebrania, ale musze to uzgodnic z szefem. A raczej mu oznajmic bo w srodku miesiaca mozemy robic co nam sie tylko zechce. A ja sie wybieram do Europy tak w okolicach 15.
Poza tym postanowilam posprzatac zdjecia cyfrowe, ciezka sprawa, ale trzeba. Wiec zawieszam je teraz w albumie on-line. Taka mala aktualizacja od 2003. Jak ten czas szybko mija!!!
To moje kwiatki:
.

piątek, kwiecień 08, 2005

Padam na pysk

Strasznie jestem zmeczona. Od tygodnia robimy raporty i mapy i juz dwa razy je poprawialismy bo byl jakis blad w bazie danych, nie z naszej winy dodam na pocieszenie. i teraz okazuje sie, ze znow cos jest nie tak i trzeba od nowa. I strasznie wszyscy jestesmy wkurzeni. Bo 8 dni miesiaca juz minelo a my jeszcze marca nie wyslalismy do klientów. Bo ja rozumiem, ze musze kontrolowac to, co pisze etc. Ale jesli dane, ktore wychodza automatycznie sa zle???
Cale szczescie juz piatek i troche odpoczne.

czwartek, kwiecień 07, 2005

Moja nagroda

Wreszcie do mnie dotarla moja nagroda. Moja karta do Ikei. Naladowana za 100 €. To juz w zeszly piatek, ale zapomnialam napisac. Dostalam awizo i poszlam na poczte pewna, ze to o nia wlasnie chodzi. Bo wiedzialam, ze ma przyjsc poleconym. Tylko jedno mnie zastanawialo, ze list byl od jakiejs firmy z Hiszpanii, a nie z Ikei Barakaldo. Ale Javi mi powiedzial, ze to napewno firma, ktora zmontowal im cala kampanie promocyjna. Wiec sie uspokoilam. Poszlam na poczte a tam daja mi wielka koperte z babelkami. Tymi do trzaskania...ummmmmmmmm, rozmarzylam sie na samo wspomnienie. Karta do Ikei jest oczywiscie bardzo wazna i wrazliwa rowniez, ale nie wiem czy potrzebuja az takich zabezpieczen. Wiec w srodku tej wielkiej koperty byla druga mala, biala z niebiesko-zoltym (bardzo dobrze mi znanym i zawsze mile widzianym) logo. I list. Na swietnej jakosci papierze. I mowia mniej wiecej cos takiego: "Czy pamietasz jeszcze, ze wzielas udzial w konkursie..." A ja na to: Jak moglabym zapomniec skoro nawet zajelam 3 miejsce i stowke wygralam! Oni: "Konkursie, ktory zostal zorganizowany dla osob takich jak ty". Ja: Co do do licha ma znaczyc? To znaczy jakich? Stuknietych? Oszustów? I na koniec dodaja, ze maja nadzieje, ze to bylo dla mnie mile doswiadczenie i zapraszaja do udzialu w kolejnych konkursach i do odwiedzin sklepu. Jak moglabym nie odwiedzic sklepu skoro wygralam moja nagrode? A po drugie ja i bez zaproszenia bym tam poszla...

wtorek, kwiecień 05, 2005

Zapracowana

Strasznie jestem zapracowana... Skonczyl sie miesiac i musze robic mapy, raporty i pisac interpretacje. Teraz jestem na etapie tych ostatnich i musze przyznac, ze bardzo to lubie. To najbardziej humanistyczna i najbardziej kreatywna czesc mojej pracy. I calkiem niezle mi to wychodzi. Chwala mnie za to. Nie tylko ja sie autochwale! Zajecia techniczne tez lubie, ale mniej. Mowiac "zajecia techniczne" mam na mysli drukowanie, dziurkowanie i oprawianie raportów. Bo chociaz dostaja piekna wersje w pdf, prawie wszyscy klienci chca swoja wersje na papierze...
Poza tym zbliza sie festiwal fimów fantastycznych i juz mam zaklepane dwa dlugometrazowe filmy do tlumaczenia... Uwielbiam to! Chociaz kino fantastyczne nie interesuje mnie ani troszeczke!!! Albo jeszcze mniej.
Wracam wiec do pracy, do analizowania mediów, z których korzystalam w tym miesiacu...

Tak wygladaja mapy, ktore robie. To dla tych, ktorzy pytaja i maja watpliwosci... Zdjecie jest z naszej strony internetowej.Taki maly przyklad.