Od soboty nie moge sie otrzasnac z szoku
W sobote bylam z Elsa, jej siostra i przyjaciólka na sklepach w poszukiwaniu prezentu dla kogos tam. Weszlysmy do Zara Home i zobaczylam narzute na lózko dokladnie taka jaka sobie wymarzylam: kolor i odcien, tkanina etc. Zdziwilo mnie troche, ze wisiala na poreczy dzieciecego lozeczka tuz obok kasy. Ale pomyslalam sobie, ze tutejsze baby takie sa, ze rozwalaja wszystko w sklepach i tak zostawiaja. Zrobilam rundke po sklepie i nie znalazlam drugiej takiej samej. Wrocilam wiec w tamto miejsce i zobaczylam, ze trzymala ja babka. I pytam "Kupujesz te narzute? Gdzie ja znalazlas?" A ona mi na to:" Kupuje, wzielam ja z polki z niebieskimi tkaninami". Ja: " Jaka szkoda! Wyglada na to, ze wzielas ostatnia. Mozesz mi powiedziec ile kosztuje?" Ona: "Nie mam zielonego pojecia". I razem poszukalysmy metki. Bagatelka 200€. Moj budzet na narzute konczy sie na 100 € wiec nawet gdyby byla jeszcze jedna, nic z tego. A ona ja kupowala bez patrzenia na cene!!! Nawet gdybym miala tyle kasy, z czystej ciekawosci rzucilabym okiem. Jestem pod wrazeniem albo raczej w szoku. Bo to juz nie chodzi o te pieniadze. Sa ludzie, ktorzy maja duzo i narzuty o wiele drozsze. Ale ta postawa!!! Jakie smutne musi byc zycie kogos, ktos nie musi patrzyc na cene. Ta babka napewno nie potrafia sie cieszyc z wyprzedazy!






.

Takie sofy mamy dwie i do tego zolciutkie jak wiejskie jajko pokrowce. Narazie jeszcze nie urzadzilismy kaciku wypoczynkowego. Moze jutro...
